Odkąd sięgam pamięcią, mój Dziadek, Józef Wiśniewski, dzielił się ze mną mnóstwem fascynujących historii. Wśród nich ważne miejsce zajmowały zawsze opowieści o Kazimierzu Nowaku, poznańskim podróżniku, który w latach 1931-1936 odbył fantastyczną podróż do Afryki, a którego losy Dziadek mój jako chłopak śledził na bieżąco w prasie i czasopismach.

Łukasz Wierzbicki ze swoim Dziadkiem, Józefem Wiśniewskim
Również od Dziadka dowiedziałem się, że jedynym powojennym wydawnictwem poświęconym Nowakowi był przygotowany przez córkę podróżnika, Elżbietę Nowak-Gliszewską, album Przez Czarny Ląd, zawierający ponad trzysta wykonanych przez niego fotografii.Zainspirowany dziadkowymi opowieściami udałem się wiosną 1998 roku do biblioteki z zamiarem odszukania reportaży podpisanych nazwiskiem Kazimierza Nowaka.- „Tak, to właśnie o tej podróży ci opowiadałem” – ucieszył się Dziadek, gdy przyniosłem mu pierwsze kserokopie archiwalnych artykułów. Podekscytowany naprowadzał mnie na kolejne relacje, przypominał sobie, w których czasopismach i w których latach się ukazywały. W poszukiwaniu reportaży Kazimierza Nowaka przejrzałem kilkaset woluminów i rolek mikrofilmów z archiwalnymi numerami „Kuriera Poznańskiego”, „Światowida”, „Na szerokim świecie”, „Naokoło świata”, „Ilustracji Polskiej” oraz „Przewodnika Katolickiego” z lat 1931-1937.

Praca trwała kilka miesięcy. Odnajdując w bibliotekach kolejne korespondencje z Afryki, ze zdumieniem i podziwem poznawałem niezwykłe przygody poznańskiego podróżnika. W wyniku prowadzonych w bibliotekach poszukiwań dotarłem do ponad stu prasowych relacji, pochodzących z różnych etapów wędrówki Nowaka. Niestety mimo podjętych starań nie udało mi się odnaleźć rodziny podróżnika i dotrzeć do materiałów źródłowych. Kolejnym etapem pracy było przepisanie wszystkich listów, ułożenie ich w chronologicznym porządku oraz zredagowanie w taki sposób, by stanowiły jednolitą opowieść. Zadanie nie było łatwe. Na niektóre z rozdziałów niniejszej książki składają się fragmenty zaczerpnięte z kilku różnych reportaży Nowaka. Wiedziałem, że odtworzona relacja zawiera luki, miałem jednak równocześnie świadomość, że oto mam przed sobą nie tylko fascynującą, spisaną pięknym literacko językiem historię, ale także unikalny dokument szczegółowo opisujący Afrykę lat trzydziestych XX wieku, stanowiący jednocześnie świadectwo nadludzkiego wyczynu oraz relację z jednej z najniezwyklejszych wypraw w historii eksploracji Czarnego Lądu. W roku 2000 książka zatytułowana Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd wydana przez poznańskie Wydawnictwo Sorus trafiła do księgarń. Na jej zakończenie zdecydowałem się dołączyć ujmujące wspomnienie autorstwa Tadeusza Perkitnego, poznańskiego obieżyświata, które ukazało się w prasie tuż po śmierci Kazimierza Nowaka. Wydawało mi się wówczas, że zadanie, do realizacji którego zainspirowały mnie opowieści Dziadka, zostało wykonane. Myliłem się – historia bowiem pisała się dalej…W roku 2006 książka Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd trafiła do rąk Macieja Pastwy, poznańskiego globtrotera. Maciej, poruszony jej lekturą, postanowił ufundować tablicę pamiątkową poświęconą Kazimierzowi Nowakowi.

Los zrządził, że w tym samym czasie do wydawnictwa Sorus nadszedł serdeczny list podpisany przez Ryszarda Kapuścińskiego, zainspirowany lekturą reportaży Kazimierza Nowaka. Ryszard Kapuściński wyraził w nim gorące życzenie by książka Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd „zajęła stałe miejsce na listach klasyki polskiego reportażu”. Maciej Pastwa zaniemówił, gdy ujrzał list sławnego pisarza. Jego marzeniem było przecież, by właśnie Ryszard Kapuściński odsłonił tablicę pamiątkową poświęconą Kazimierzowi Nowakowi. Wycięty w metalu kontur Afryki z naniesionym szlakiem podróży oraz tablicę z notką biograficzną w sześciu językach umieściliśmy w holu poznańskiego dworca kolejowego, czyli w miejscu, w którym Kazimierz Nowak rozpoczął i zakończył swą wyprawę. Ryszard Kapuściński przyjął nasze zaproszenie, przybył do Poznania i 25 listopada 2006 roku dokonał odsłonięcia tablicy. Wypowiedział wówczas słowa, które na zawsze zapisały się w mej pamięci: „Wyczyn Kazimierza Nowaka zasługuje na to, by jego nazwisko znalazło się w słownikach i encyklopediach, by było wymieniane obok takich nazwisk jak Stanley i Livingstone. Kazimierz Nowak był człowiekiem o ogromnej wyobraźni i ogromnej odwadze, człowiekiem nieustraszonym. Pokazał, że jeden biały człowiek, zupełnie bezbronny, nieposiadający żadnego uzbrojenia, a jedynie wiarę w drugiego człowieka, może przebyć samotnie wielki kontynent i to w czasach, gdy Europa zaczynała dopiero odkrywać Trzeci Świat. On uczył nas wtedy, w latach trzydziestych XX wieku, jak należy traktować Trzeci Świat i jego mieszkańców.Tylko ktoś, kto zna te rejony, którymi on podróżował i sposób, w jaki to zrobił, może docenić to bohaterstwo połączone z niezwykłą skromnością. On się nie chwalił, on po prostu opisywał, co widział.”

Łukasz Wierzbicki, Ryszard Kapuściński i Maciej Pastwa
podczas odsłonięcia tablicy na poznańskim dworcu.
Tamtego dnia historią nadzwyczajnej wyprawy zainteresowało się wiele osób, ku postaci Kazimierza Nowaka zwróciły się oczy mieszkańców Poznania, zrodził się pomysł, by jego imieniem nazwać skwer na poznańskim Łazarzu. Nieopodal, przy ulicy Lodowej 32/8 podróżnik mieszkał wraz z rodziną. Kolejna tablica pamiątkowa w kształcie Afryki poświęcona Kazimierzowi Nowakowi stanęła w Ogrodzie Tolerancji przy Muzeum-Pracowni Literackiej Arkadego Fiedlera w Puszczykowie.Po obejrzeniu telewizyjnej relacji z odsłonięcia tablicy na poznańskim dworcu odezwała się rodzina wielkiego podróżnika. Irena Gołębiowska, dla której Kazimierz Nowak był wujem, zaprosiła nas do Sułowa Wielkiego, gdzie pośród rodzinnych pamiątek przechowuje kilkadziesiąt nigdy wcześniej niepublikowanych fotografii z wyprawy do Afryki opatrzonych własnoręcznym komentarzem autora. Okazało się, że mieszkający w Gdańsku Marian Gliszewski, zięć Kazimierza Nowaka, posiada w domowym archiwum wielką ilość pamiątek po swym teściu, w tym pamiętnik z podróży (w formie rękopisów).

Podczas wizyty u Mariana Gliszewskiego w Gdańsku
Goszcząc w grudniu 2006 roku w jego domu zapoznałem się ze zbiorem unikalnych zdjęć, wycinków z prasy afrykańskiej, listów do rodziny, a także kilkuset przedwojennych czasopism i gazet z tymi wszystkimi korespondencjami z Afryki, których nie udało mi się odnaleźć podczas poszukiwań prowadzonych w poznańskich bibliotekach. Dowiedziałem się ponadto, że Elżbieta Gliszewska, córka Kazimierza Nowaka pracowała w latach 50-tych nad wyborem reportaży ojca i wydaniem liczącej ponad 800 stron maszynopisu książki Na przełaj przez Afrykę. Niestety książki tej nie udało się wówczas opublikować.

Okładka do niewydanej ksiązki “Na przełaj przez Afrykę”
zaprojektowana przez córkę Kazimierza Nowaka, Elżbietę.
Raz jeszcze przystąpiłem do pracy nad redakcją książki Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd, tym razem dysponowałem kompletnym materiałem źródłowym. Praca trwała rok. W efekcie mamy książkę liczącą 400 stron i zawierającą ponad 150 fotografii. Fakt, że 70 lat po śmierci autora do rąk Czytelników trafia kompletna i wzbogacona o nigdy wcześniej niepublikowane zdjęcia książka Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd stanowi dla mnie powód olbrzymiej radości. Cieszę się, iż udało się ocalić historię podróży Kazimierza Nowaka od zapomnienia. Mam nadzieję, iż dla kolejnych pokoleń Czytelników stanowić ona będzie lekcję postrzegania świata z szacunkiem, życzliwością i zainteresowaniem, a także, iż stanie się dla wielu inspiracją do odbycia własnych podróży. Tak stało się w moim przypadku. Trzykrotnie udawałem się na Czarny Ląd, a każda z tych podróży stanowiła próbę znalezienia odpowiedzi na pytania, do zadania których skłania lektura opowieści Kazimierza Nowaka. Łukasz Wierzbicki
komentarz: adam, 21 mar 2008, 20:23
Czy są plany wersji mini i na lżejszym papierze 3 wydania książki, żeby można było zabrać w podróż?
komentarz: Teresa Szmajda, 27 mar 2008, 13:29
To jest dobre pytanie, Wydawnictwo Sorus rozważy tę propozycję,
Pozdrawiam autora pytania i czytelników strony,
Teresa Szmajda
Wydawnictwo Sorus
http://www.sorus.pl
komentarz: Henryk, 16 kwi 2008, 12:13
W mojej domowej biblioteczce szczególne miejsce zajmuje album ze zdjęciami Kazimierza Nowaka “Przez Czarny Ląd”. Wyboru ponad 450 zdjęć, z dwóch tysięcy negatywów, dokonała córka pana Kazimierza, Elżbieta Nowak-Gliszewska, po szczegółowej konsultacji z prof. Janem Czekanowskim. Na jednej z dołączonych mapek przedstawiono trasę podróży niestrudzonego Polaka: rowerem, końmi, z karawaną, koleją, statkiem, łodzią, czółnem, pieszo. Pragnę przypomnieć, że pomijany w dzisiejszych wspomnieniach album ukazał się w 1962 r. nakładem “Wiedzy Powszechnej”.
komentarz: Łucja, 22 kwi 2008, 22:50
Jestem pod niesamowitym wrażeniem determinacji pana Łukasza Wierzbickiego. To dzięki jego pracy nad zebraniem materiałów, notatek, zdjęć odkryłam fascynujące opowieści o Afryce, jakie rzadko można przeczytać. O Kazimierzu Nowaku po raz pierwszy usłyszałam z okazji wystawy jego zdjęć przed kampusem Uniwersytetu Warszawskiego. Zainteresowana szukałam więcej informacji i z dużym zaskoczeniem odnalazłam bardzo szczegółową i uaktualnianą stronę.Naprawdę dziękuję za tyle pracy!
komentarz: Łukasz Wierzbicki, 23 kwi 2008, 18:12
To prawda, że album Wiedzy Powszechnej przez szereg lat był praktycznie jedynym źródłem fotografii Kazimierza Nowaka. O wydawnictwie tym wspominam w powyższym tekście mówiąc o “przygotowanym przez córkę podróżnika, Elżbietę Nowak-Gliszewską, albumie Przez Czarny Ląd, zawierającym ponad trzysta wykonanych przez niego fotografii.” Niestety w albumie tym poświęconym zasadniczo etnografii Afryki znajduje się raptem kilka zdjęć przedstawiających samego Nowaka, poza zaś jednostronicową notką biograficzną sporządzoną przez córkę nie ma tam praktycznie słowa na temat samej wyprawy. Pozdrawiam serdecznie! Łukasz Wierzbicki
komentarz: Lukasz Ogonowski, 12 maj 2008, 16:45
Witam serdecznie Lukaszu Wierzbicki, moj imienniku.
Bardzo sie ciesze, ze znalazlem strone z bardziej szczegolowa informacja na temat podrozy rowerem Kazimierza Nowaka po Afryce (wczesniej obilo mi sie o uszy, a i dostrzeglem krotka notka w necie jakis czas temu). Ksiazki jeszcze nie czytalem, choc pragne z calego serca, gdyz wlasnie podrozuje rowerm po Afryce. Na rowerze zasiaduje od okolo 10 miesiecy przebywajac Polske (z Gdanska) przez Niemcy, Francje, Hiszpanie, Portugalie i ponownie Hiszpanie, by ponad miesiac temu przybyc do Maroka. W Europie na przemian podrozowalem rowerem, autostopem jak i pieszo. Rowerem glownie w Hiszpanii (w tym gory Andaluzji oraz wybrzeze Morza srodziemnego), w Portugalii rowniez przez gory poludniowej czesci kraju. Nastepnie z Malagi ruszylem tylko i wylacznie rowerem do Maroka. Na razie rowerem przebylem 800 km przez gory Rif polnocnej czesci Maroka, Sredni Atlas jak i Wysoki Atlas. W miedzyczasie zastalem zaproszony do wspolnej podrozy przez kierowcow oraz ich towarzyszy wyprawy 2 wanami wspolnie z nimi dzielac wrazenia przez okolo 10 dni. Zegnajac sie z nimi kontynuowalem podroz rowerem. Obecnie jestem w czasie wyrabiania wizy do Mauretanii oraz Senegalu, by wybrac sie w tamte strony, a nastepnie do Mali i zobaczymy gdzie dalej.
Pozdrawiam serdecznie cala rodzine i przyjaciol Kazimierza Nowaka jak aoutora ksiazki Lukasza Wierzbickiego oraz Wydawnictwo Sorus
Z ogromnym szacunkiem Lukasz Ogonowski
PS czy mozne znalesc wiecej szczegolowych informacji na temat wyprawy Kazimierza Nowaka i jak jest mozliwosc otrzymania ksiazki na teren Afryki. Wiem, ze z poczta jest roznie i czeka sie do Miesiaca, poznalem ludzi co w ogole z Europy im nie dotarly zamowione towary
komentarz: Lukasz Ogonowski, 12 maj 2008, 16:53
Dodam jeszcze, ze rok przed obecna wyprawa rowerowa, wybralem sie rowniez rowerami ze znajomymi na Ukraine, Rumunie, Wegry, Slowacje wracajac do Polski z niesamowitymi wrazeniami oraz wspomnieniami.
Pozdrawiam raz jeszcze
Lukasz Ogonowski
komentarz: Bohdan Bobrowski, 13 maj 2008, 11:46
Historia Kazimierza Nowaka jest tak niezwykła jak sam jej bohater. Najbardziej pasjonujące jest to, co pchało Nowaka do takich poświęceń – i ileż cierpliwości i wiary w męża mieć musiała jego żona. Doprawdy niesamowite! I na dodatek te fotografie! Bardzo mnie ciekawi jak radził sobie z kliszami, skąd je brał, jak wywoływał – czy są jakieś informacje na ten temat?
http://bohdan.bobrowski.com.pl/2008/kazimierz-nowak-w-ilustracji-poznanskiej/#more-81
komentarz: Agnieszka, 30 cze 2008, 13:55
Pięknie dziękuję za czwarte wydanie “do plecaka”. Wreszcie mogłam sobie pozwolić na jej (książki) kupno
komentarz: IWONA S., 9 lip 2008, 10:31
Doskonała książka i opisana w niej historia podróznika wszechczasów ,nie zrealizowane moje marzenia o podróżowaniu które w takich własnie ksiązkach znajdują namiastkę zaspokojenia .Po przeczytaniu tej książki miałam ochotę wrócić do początku,podobnie jak Kazimierz Nowak ulega refleksji pod koniec podrózy iż nie chce jej końca i powrotu do codzienności.Napewno przeczytam jeszcze raz…
komentarz: Danuta Bednarz, 25 lip 2008, 18:47
pozdrawiam serdecznie autora ksiazki i ciesze sie że mogłam poznac taki wspaniały życiorys człowieka dla mnie dpoiero teraz “odkrytego” serdecznie dziękuję
komentarz: Michał, 25 mar 2009, 22:28
Pan Łukasz Wierzbicki gościł w mojej szkole podczas rekolekcji. Wykład, którego miałem okazję wysłuchać, był pierwszym, ciekawym wykładem w moim życiu. Dziękuję bardzo!
komentarz: GMTurecky, 8 lip 2009, 17:35
‘Szczęka mi opadła’ po przeczytaniu książki!
Fantastycznie wspaniały człowiek!
Już nie ma ‘tamtej’ Afryki.
Kilkakrotnie odwiedziłem ten kontynent w ciągu ostatnich 30-tu lat.
PS.Czy istnieje szansa na reedycje albumu K.Nowak, E.Gliszewska,
“Przez Czarny Ląd”, Wiedza Powszechna, Warszawa 1962
komentarz: Andrzej Królicki, 7 wrz 2009, 12:52
Witam Pana (Państwa)
Pozwoliłem sobie wstawić do “Merlina” skromną recenzję tej książki, jak i samej postaci Kazimierza Nowaka – może pomoże ona nieco w popularyzacji jego dzieła:
“Poza wszystkimi innymi zaletami – jest to książka pisana cudownym językiem, z bardzo wartką akcją, pełna niezwykle trafnych spostrzeżeń i ostrych sądów na temat doświadczanej przez Nowaka rzeczywistości (w końcu pisana przez człowieka , który ryzykował życie i wiedział, że za to będzie musiał kiedyś tym życiem zapłacić). Nawet Ryszard Kapuściński, mistrz przecież, nie wzbijał się na takie wyżyny refleksji i poetyki opisu doznań jednocześnie. Kazimierz Nowak to człowiek sprzed 70-80 lat – a jednak człowiek o mentalności dla mnie zupełnie nowoczesnej … Kazimierz Nowak to po prostu geniusz (i to nie .tylko pisarski – to geniusz woli, która pozwala wszystko przetrwać …”
Pozdrawiam
Andrzej Królicki
komentarz: Andrzej Królicki, 15 wrz 2009, 13:04
Witam Pana (Państwa) ponownie
Mam pewną prośbę – mianowicie, czy w następnych wydaniach nie udało by się zweryfikować występujących w Książce nazw geograficznych? Bo np. wspomniane w Książce góry Abakus (koło oazy Ghat) – w rzeczywistości (tak wynika z mapy) nazywają się Akakus (może jest to jakaś literówka, bo przecież Kazimierz Nowak pisał listy rękopiśmienne). A w ogóle – to może przydał by się w następnych wydaniach Książki jakiś – choćby niewielki – tzw. “aparat naukowy”, czyli nieco przypisów, wyjaśnień itd.
Pozdrawiam serdecznie
Andrzej Królicki
ODPOWIEDŹ:
Witam serdecznie!
Błędów, literówek, nieścisłości w rękopisach i artykułach z prasy przedwojennej jest sporo. Wiele z nich udało się poprawić, nie wszystkie. Niektóre zostawiliśmy celowo.
Nowak na przykład mówi “puma”, myśląc o lamparcie. Dla niego to po prostu duży kot, czyli puma. Nowak zamiennie stosuje też terminy szczep i plemię oraz język i narzecze, a każdy z tych terminów ma w etnografii ścisłą definicję. Bo jest laikiem. Być może część magii jego reportaży właśnie z tego wynika – że nie jest to pisanie erudyty, a raczej obserwacje samouka, człowieka o otwartym na świat umyśle.
Pracując nad tekstem i przygotowując książkę Rowerem i pieszo przyświecał mi podstawowy cel – by książka była książką Nowaka, by stanowiła spójną całość, wierną duchowi tamtej podróży. Dlatego na przykład nie zdecydowałem się na redakcję własnych podpisów pod zdjęcia, a ograniczyłem się do cytowania tekstu samego Nowaka – by współczesnymi wtrętami nie niszczyć ducha retro. Podobnie nie zdecydowaliśmy się na rozbudowę przypisów i objaśnień. Materiał etnograficzny, przyrodniczy, historyczny, geograficzny jest niezmiernie bogaty i wszelkie próby ubrania tekstu w jakiś naukowy płaszczyk mogłyby rozbić ten przedwojenny klimat książki i języka, jakim reportaże Nowaka są pisane, naruszyć rytm opowieści, zburzyć napięcie. Decyzja chyba nie była zła, popularność książki i wrażenie, jakie jej lektura wywołuje na czytelnikach na to wskazuje.
Mam nadzieję, że doczekamy się osobnych pozycji naukowych poświęconych wyprawie Nowaka, w których będzie można przedstawić i przeanalizować wszystkie niuanse. Powstały już pierwsze prace magisterskie poświęcone Nowakowi, myślę, że to dopiero początek…
Z serdecznym pozdrowieniem!
Łukasz Wierzbicki
http://www.lukaszwierzbicki.pl
komentarz: Andrzej Królicki, 23 wrz 2009, 11:59
Witam Panie Łukaszu ponownie
Zastanawia mnie następująca kwestia – mianowicie jak były logistycznie planowane wyprawy Kazimierza Nowaka, bo przecież jego zona musiała wiedzieć, gdzie ma słać listy i pieniądze. A on sam też raczej chyba by się nie wypuścił na taka wyprawę bez odpowiedniego rozpoznania. Oczywiście w samej książce nic na ten temat nie ma – a przecież przed wojną nie było takich map, przewodników i dostępu do informacji, jak teraz.
Temat wydaje mi się na tyle ciekawy, że może w zapowiadanym przyszłorocznym wydaniu listów Kazimierza Nowaka do żony udało by się coś na ten temat zamieścić.
Samo bowiem takie logistyczne zaplanowanie podróży było w tamtych czasach absolutnym wyczynem.
Pozdrawiam serdecznie
Andrzej Królicki
komentarz: Michał Obrębski, 1 paź 2009, 16:46
„Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd” to książka tak wyjątkowa jak jej Autor – Kazimierz Nowak z Poznania.
Za wyjątkowością tej książki przemawia już sama jej geneza. Oto bowiem przyciśnięty koniecznością utrzymania rodziny Autor, podejmuje unikalną wyprawę za morze. Za morze, lecz bynajmniej nie do Ameryki. Raczej tam, gdzie ciągnie go powołanie, gdzie oczekuje go pasja: do nieznanej, egzotycznej Afryki.
Z tym co dziś oferują biura podróży na całym świecie, podróż ta nie ma nic wspólnego. Na żadnym jej etapie nie czekał pilot, nocleg ani posiłek. Kazimierz Nowak zapuścił się w nieznane, w nieprzewidywalne. Sam, w towarzystwie jedynie umiłowania przygody i pasji odkrywcy.
Ktokolwiek był w Afryce, zwłaszcza na własną rękę, ten świetnie wie, jak trudny to kontynent. Jeżeli Autor nie był tego świadomy przed wybraniem się w drogę, to tej prawdy dowiedział się szybko. A jednak nie zawrócił.
Rowerem można dojechać nawet na Przylądek Północny czy do Gibraltaru, lecz w piaskach Sahary czy dorzeczu Kongo koło na niewiele się przyda. Kazimierz Nowak poczuł to aż do bólu. Niemniej się nie cofnął.
Za GPS służyły mu gwiazdy, instynkt i podziwu godny zmysł orientacji. Arabski i włoski starczyły mu do Sudanu, lecz nie dalej. Dalej – poprowadziły go inne języki romańskie, mowa na migi, zapał i Opatrzność. Nie mogło zabraknąć żadnego z tych składników: śmierć niejedno ma imię. Kazimierz Nowak ze śmiercią walczył i ze śmiercią zwyciężył. Co najmniej pięć razy.
Osobną zagadką tej fascynującej wyprawy jest jej logistyka. Jak Autor uzupełniał braki w sprzęcie? W prowiancie? W jaki sposób zdobywał i odbierał pieniądze przed kolejnym etapem poniewierki? I wreszcie – skąd wiedział, gdzie ewentualnie może liczyć na unikalną, pomocną dłoń? Niestety, na te wszystkie pytania dzieło Kazimierza Nowaka odpowiedzi nie daje. Chyba nawet sam Autor myślał o nim jako o serii osobnych artykułów, może odczytów, pokazów zdjęć, a zwłaszcza – listów do rodziny. Do dzieci, do których tęsknił i do żony, której imieniem nazwał statek, własnego autorstwa, który z każdym dniem niósł go po dopływie Kongo coraz bliżej Polski.
Do Polski Kazimierz Nowak wrócił po pięciu długich latach. Jak zawsze skromny, chociaż zwycięski. Tułaczka wśród bezdroży zapewne nie była złą inwestycją – posypały się wywiady, pokazy i rozmowy. Ale chyba tylko rodzina i uważny czytelnik dostrzega, jak duże były koszty tego wielkiego tryumfu. Jeżeli istnieje ktoś, kto poznał, czym jest zupełne wyczerpanie, fizyczne i psychiczne, to osobą taką na pewno był Kazimierz Nowak.
Dla czytelnika doświadczonego w podróżach „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd” rozbrzmiewa muzyką cykad ciepłej równikowej nocy, pali słońcem sawanny, zaś przejmujący chłód na trzy godziny przed świtem nagradza go gwiazdami, rozsypanymi jak mąka na czarnym, smolistym niebie. Dla odbiorcy bardziej domowego książka jest odkryciem nowych krajów, nowych myśli, skojarzeń. Dla wszystkich zaś – bardzo cenną lekcją znajomości świata; lekcją prawdziwą i szczerą, wolną od uprzedzeń, ale i fałszywej poprawności politycznej. Na dokładkę zaś epopeja Kazimierza Nowaka stanowi barwny film dokumentalny z rzeczywistości, której dziś już nie ma: realiów lat trzydziestych dwudziestego wieku.
Taka była Afryka; międzywojenna, lecz także wcześniejsza. I taka była Polska przed wrześniem 1939 roku: nie doinwestowana sprzętowo, skromna finansowo, o żywym, ciekawym umyśle, niezwykłym potencjale i duchu na skalę światową.
Taką miał ojczyznę Kazimierz Nowak, taką zapewne chciałby widzieć ją dzisiaj. I taki był on sam. Reszta – na kartach jego niezwykłej opowieści. Gorąco polecam.
Michał Obrębski
michalDOTobrebskiMAŁPAyahooDOTcom
komentarz: Marcin Mazur, 6 lis 2009, 13:31
Witam, mam pytanie zasadnicze, choć nie wiem czy go ktoś już wcześniej nie zadał… na jakim rowerze KN udał się na wyprawę. Chodzi mi o markę (poroducenta roweru, ogumienie). Pozdr. M:)
komentarz: Marek Sporny, 6 lis 2009, 17:56
Dzisiaj zamówiłem książkę. Niecierpliwie czekam na przesyłkę.
komentarz: Andrzej Królicki, 7 lis 2009, 11:03
Pan Łukasz Wierzbicki podał, że był to rower marki “Brennabor” i że na takich właśnie (uwspółcześnionych) rowerach – “Casimiro Bike” – wyrusza wyprawa śladami Kazimierza Nowaka (afrykanowaka.pl) oraz – że firma dystrybuująca rowery “Brennabor” uruchomi ich sprzedaż w Polsce.
Pozdrawiam
Andrzej Królicki
komentarz: Filip, 10 lis 2009, 15:24
“Afryka Kazika”, to super, książka, przeczytałem ją w dwa dni, choć nie przepadam osobiście za czytaniem książek.
Ta była bardzo ciekawa i interesująca, jednym słowem wciąga !
komentarz: Nico, 18 maj 2010, 13:52
Bardzo ciekawa książka !