W latach 1931-1936 jako pierwszy człowiek na świecie przebył samotnie kontynent afrykański z północy na południe i z powrotem (40 tys. km pieszo, rowerem, konno oraz czółnem).
Zdjęć KN szukać można ze świeczką. Oprócz najnowszej i jedynej od 40 lat książki “Rowerem…” fotografie KN są w zasadzie niedostępne ponieważ wydanie albumowe zdjęć KN z lat 60tych jest w zasadzie nieosiągalne. Mimo to książka prezentuje zaledwie kilkanaście zdjęć z zawrotnej kolekcji 10.000!! z których wiele ciągle można odnaleźć i pokazać większej publiczności.
Zdjęcia KN można porównać do tych robionych przez Lehnert’a i Landrock’a, którzy na początku XX w. pokazali Europie Orient. Nauczyli oni doceniać niezbadaną duszę Tunezji, Palestyny, czy Egiptu. Ich zdjęcia w formie kalendarzy, reprodukcji i albumów są dostępne na całym świecie. Zdjęć KN można kilka (sic!) znaleźć na Internecie…
A przecież fotografie wykonane przez KN mogą dostarczyć nam równie niespotykanych przeżyć jeżeli tylko wreszcie ujrzą światło dzienne. Inaczej ciągle będziemy szukać ich ze świeczką…
Mam nadzieję, że nowo otwarta wystawa prac KN (jeszcze jej niestety nie widziałem) umożliwi nam wszystkim poznanie Czarnego Lądu, a w dalszej perspektywie umożliwi wydanie albumu na miarę 5-cio letniej podróży podczas której KN wykonywał średnio 6 zdjęć dziennie! Każdego jednego dnia!!!
Sprostowanie do komentarza Mikołaja Sobocińskiego: książka “Rowerem i pieszo przez Czarny Lad” (wydanie III) zawiera nie “kilkanaście”, a około 150 fotografii autorstwa Kazimierza Nowaka. Wyjaśnienia wymaga również fakt, że jakkolwiek Nowak rzeczywiscie wykonał – jak sam pisał – około 10.000 fotografii podczas wyprawy, nie wszystkie one zachowały się do dzisiejszych czasów. Plenerowa wystawa zdjęć przygotowana wspólnie z NCK to jedna z naszych inicjatyw mających na celu upowszechnienie pamięci o Nowaku i jego wyprawie. Pozdrawiam. Łukasz Wierzbicki
Panie Łukaszu, mój ojciec posiada oryginały zdjęc i notatek/pocztówek z pozdrowieniami dla rodziny od K.Nowaka. Większośc może się pokrywac ze zbiorami p.Gołębiewskiej, jednak tato ma w posiadaniu także zdjęcia Kazimierza z rodzeństwem i z rodzicami.
Panie Łukaszu bardzo mi się podobała prelekcja prowadzona przez pana w mojej szkole w Tomaszowie Mazowieckim, w 4 liceum ogolnokształcącym słuchałam pana od początku do końca, a to że bardzo interesuje się krajem jakim jest Afryka, tym bardziej chętnie słuchałam wykładu. Podziwiam pana za to jak bardzo pan się starał aby pamięć o Kazimierzu Nowaku nie zginęła. Gorąco pozdrawiam, Kasia J.
Jakie są szanse na odnalezienie pierwszego roweru pana Kazimierza?
Czy ze stoków Ruwenzori faktycznie widać Kilimanjaro? To Ponad 750 km w linii prostej.
Zabicie lwa za pomocą dwóch oszczepów (nocą!) zakrawa na bajeczkę, czyż nie?
Odp.na pierwsze pytanie:może gdy ktoś dotrze do Gumuchab ( Namibia), do dawnej farmy państwa Wiśniewskich, znajdzie (po tylu latach) elementy od roweru Nowaka, na drugie trudno mi odpowiedzieć, ale co do zabicia lwa oszczepem, to wątpiącego rozczaruję; Wydawnictwo Sorus ma dostęp do autentycznych prywatnych listów Nowaka do żony, gdzie jest opis przeżyć związanych z tym nieprawdopodobnym zdarzeniem,
Pozdrawiam,
Teresa Szmajda
Zatem kawał historii leży w Afryce, szkoda aby rower czy cokolwiek by z niego nie zostało miał zaginąć. Jestem skłonny uwierzyć w tą historię z lwem pan Nowak miał chyba duży limit na szczęście.
Ciekawostka: na YouTube moża obejżeć film tej ekipy filmowej którą napotkał nasz podróżnik.
Kupiłem książkę i czytam ofensywnie . Rewelacja: od idei, przez realizację,a przede wszystkich na człowieku zakończywszy. KN – mega bohater, tak naprawdę bez środków do realizacji zrealizował coś, co dzisiaj wielu się nie uda pomimo tego, że środkami dysponują. Podziwiam deterrminację i zdrową, godną maśladozo wwania ambicję. Sam dużo jeżdżę rowerem ale w warunkach nieporównanie pałacowych w stosunku do tych, jakimi jeździł KN. Po 100 km jestem wyczerpany, a on….. w takich warunkach. Wielki szacunek i podziw. Każdemu, kto miałby wątpliwości, czy to był wyczyn polecam nawet szosą ale w samo letnie południe 100km. Poza tym sam człowiek… determinacja i odwaga bardzo wyjątkowe.
Zastanawia mnie tylko jedno… jak znosiła tak długą rozłąkę jego rodzina? Przecież mógł spokojnie zarabiać w Poznaniu na stanowisku urzędnika, a jednak… Ciekawy jestem, czy ktoś kiedyś przeprowadził wywiad z “Maryś” (jak pisał o swojej żonie KN)?
Dzisiaj skończyłam czytać tę niesmowitą lekturę -historię jednej z najbardziej interesujących osób z którymi zdarzyło mi się zetknąć – tym razem za pośrednitstwem kart książki. Chętnie zobaczyłabym inne zdjęcia z tej wyprawy – czy jest jakaś szansa zobaczyć tę wystawę w Toruniu? Jeśli nie to gdzie?
Historia KN obok uczuć niedowierzania a zarazem podziwu dla wyczynu ludzkiej woli budzi wiele smutnych refleksji na temat tzw. cywilizacji białego człowieka. Jestem pod wrażeniem celnych komentarzy Pana Nowaka na temat opartej na wyzysku polityki kolonialnej i jej zgubnych skutków,oraz zagrożeń jakie niesie ze sobą globalizacja – chociaż jestem w szoku, ponieważ nie sądziłam że były one widoczne w tak jaskrawy sposób już w latach 30-stych XX w.
Dziękuję autorowi książki za ocalenie od zapomnienia postaci Pana Kazimierza Nowaka – jestem dumna z tego,że nasza Ojczyzna wydała tak wspaniałego podróżnika i człowieka.
Nie tylko cukier krzepi – Panie Nowak -krzepi również Pana przykład bo jest dowodem na to, że najdłuża nawet podróż rozpoczyna się od pierwszego kroku a granice ludzkich możliwości tkwią wyłącznie w samym człowieku.
Wszelkie informacje o Kazimierzu Nowaku oraz pomoc przy organizowaniu wystaw można uzyskać od Łukasza Wierzbickiego oraz Wydawnictwa Sorus, które dysponuje materiałami archiwalnymi po tym podróżniku.
komentarz: Mikołaj Sobociński, 18 sty 2008, 10:24
Zdjęć KN szukać można ze świeczką. Oprócz najnowszej i jedynej od 40 lat książki “Rowerem…” fotografie KN są w zasadzie niedostępne ponieważ wydanie albumowe zdjęć KN z lat 60tych jest w zasadzie nieosiągalne. Mimo to książka prezentuje zaledwie kilkanaście zdjęć z zawrotnej kolekcji 10.000!! z których wiele ciągle można odnaleźć i pokazać większej publiczności.
Zdjęcia KN można porównać do tych robionych przez Lehnert’a i Landrock’a, którzy na początku XX w. pokazali Europie Orient. Nauczyli oni doceniać niezbadaną duszę Tunezji, Palestyny, czy Egiptu. Ich zdjęcia w formie kalendarzy, reprodukcji i albumów są dostępne na całym świecie. Zdjęć KN można kilka (sic!) znaleźć na Internecie…
A przecież fotografie wykonane przez KN mogą dostarczyć nam równie niespotykanych przeżyć jeżeli tylko wreszcie ujrzą światło dzienne. Inaczej ciągle będziemy szukać ich ze świeczką…
Mam nadzieję, że nowo otwarta wystawa prac KN (jeszcze jej niestety nie widziałem) umożliwi nam wszystkim poznanie Czarnego Lądu, a w dalszej perspektywie umożliwi wydanie albumu na miarę 5-cio letniej podróży podczas której KN wykonywał średnio 6 zdjęć dziennie! Każdego jednego dnia!!!
komentarz: iza, 9 kwi 2008, 11:35
on był super musze wypożyczyć o nim książke
komentarz: Łukasz Wierzbicki, 13 kwi 2008, 20:35
Sprostowanie do komentarza Mikołaja Sobocińskiego: książka “Rowerem i pieszo przez Czarny Lad” (wydanie III) zawiera nie “kilkanaście”, a około 150 fotografii autorstwa Kazimierza Nowaka. Wyjaśnienia wymaga również fakt, że jakkolwiek Nowak rzeczywiscie wykonał – jak sam pisał – około 10.000 fotografii podczas wyprawy, nie wszystkie one zachowały się do dzisiejszych czasów. Plenerowa wystawa zdjęć przygotowana wspólnie z NCK to jedna z naszych inicjatyw mających na celu upowszechnienie pamięci o Nowaku i jego wyprawie. Pozdrawiam. Łukasz Wierzbicki
komentarz: ola, 22 kwi 2008, 20:17
hmmmmmmm i z tego czlowieka mozna brac przyklad
komentarz: iza, 23 kwi 2008, 12:21
bardo mi się podoba
komentarz: Konrad, 23 kwi 2008, 16:12
Panie Łukaszu, mój ojciec posiada oryginały zdjęc i notatek/pocztówek z pozdrowieniami dla rodziny od K.Nowaka. Większośc może się pokrywac ze zbiorami p.Gołębiewskiej, jednak tato ma w posiadaniu także zdjęcia Kazimierza z rodzeństwem i z rodzicami.
komentarz: Kasia, 29 wrz 2008, 16:37
Panie Łukaszu bardzo mi się podobała prelekcja prowadzona przez pana w mojej szkole w Tomaszowie Mazowieckim, w 4 liceum ogolnokształcącym
słuchałam pana od początku do końca, a to że bardzo interesuje się krajem jakim jest Afryka, tym bardziej chętnie słuchałam wykładu. Podziwiam pana za to jak bardzo pan się starał aby pamięć o Kazimierzu Nowaku nie zginęła. Gorąco pozdrawiam, Kasia J.
komentarz: Bohdan 'Jambo' Łaski, 29 gru 2008, 18:53
Pytania nasuwające się po lekturze książki
Jakie są szanse na odnalezienie pierwszego roweru pana Kazimierza?
Czy ze stoków Ruwenzori faktycznie widać Kilimanjaro? To Ponad 750 km w linii prostej.
Zabicie lwa za pomocą dwóch oszczepów (nocą!) zakrawa na bajeczkę, czyż nie?
Droga Kasiu, Afryka nie jest krajem.
komentarz: Teresa Szmajda, 2 sty 2009, 13:33
Odp.na pierwsze pytanie:może gdy ktoś dotrze do Gumuchab ( Namibia), do dawnej farmy państwa Wiśniewskich, znajdzie (po tylu latach) elementy od roweru Nowaka, na drugie trudno mi odpowiedzieć, ale co do zabicia lwa oszczepem, to wątpiącego rozczaruję; Wydawnictwo Sorus ma dostęp do autentycznych prywatnych listów Nowaka do żony, gdzie jest opis przeżyć związanych z tym nieprawdopodobnym zdarzeniem,
Pozdrawiam,
Teresa Szmajda
komentarz: Bohdam 'Jambo' Łaski, 13 sty 2009, 11:34
Zatem kawał historii leży w Afryce, szkoda aby rower czy cokolwiek by z niego nie zostało miał zaginąć. Jestem skłonny uwierzyć w tą historię z lwem pan Nowak miał chyba duży limit na szczęście.
Ciekawostka: na YouTube moża obejżeć film tej ekipy filmowej którą napotkał nasz podróżnik.
komentarz: Rafał, 15 kwi 2009, 16:05
Kupiłem książkę i czytam ofensywnie
. Rewelacja: od idei, przez realizację,a przede wszystkich na człowieku zakończywszy. KN – mega bohater, tak naprawdę bez środków do realizacji zrealizował coś, co dzisiaj wielu się nie uda pomimo tego, że środkami dysponują. Podziwiam deterrminację i zdrową, godną maśladozo wwania ambicję. Sam dużo jeżdżę rowerem ale w warunkach nieporównanie pałacowych w stosunku do tych, jakimi jeździł KN. Po 100 km jestem wyczerpany, a on….. w takich warunkach. Wielki szacunek i podziw. Każdemu, kto miałby wątpliwości, czy to był wyczyn polecam nawet szosą ale w samo letnie południe 100km. Poza tym sam człowiek… determinacja i odwaga bardzo wyjątkowe.
Zastanawia mnie tylko jedno… jak znosiła tak długą rozłąkę jego rodzina? Przecież mógł spokojnie zarabiać w Poznaniu na stanowisku urzędnika, a jednak… Ciekawy jestem, czy ktoś kiedyś przeprowadził wywiad z “Maryś” (jak pisał o swojej żonie KN)?
komentarz: Agnieszka, 15 kwi 2009, 22:10
Dzisiaj skończyłam czytać tę niesmowitą lekturę -historię jednej z najbardziej interesujących osób z którymi zdarzyło mi się zetknąć – tym razem za pośrednitstwem kart książki. Chętnie zobaczyłabym inne zdjęcia z tej wyprawy – czy jest jakaś szansa zobaczyć tę wystawę w Toruniu? Jeśli nie to gdzie?
Historia KN obok uczuć niedowierzania a zarazem podziwu dla wyczynu ludzkiej woli budzi wiele smutnych refleksji na temat tzw. cywilizacji białego człowieka. Jestem pod wrażeniem celnych komentarzy Pana Nowaka na temat opartej na wyzysku polityki kolonialnej i jej zgubnych skutków,oraz zagrożeń jakie niesie ze sobą globalizacja – chociaż jestem w szoku, ponieważ nie sądziłam że były one widoczne w tak jaskrawy sposób już w latach 30-stych XX w.
Dziękuję autorowi książki za ocalenie od zapomnienia postaci Pana Kazimierza Nowaka – jestem dumna z tego,że nasza Ojczyzna wydała tak wspaniałego podróżnika i człowieka.
Nie tylko cukier krzepi – Panie Nowak -krzepi również Pana przykład bo jest dowodem na to, że najdłuża nawet podróż rozpoczyna się od pierwszego kroku a granice ludzkich możliwości tkwią wyłącznie w samym człowieku.